Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

 

W dzisiejszych czasach często używamy (świadomie lub nie) zaimka „moje”.

Moje problemy, moje szczęście, mój los, moje życie, moje, moje, moje… Znasz to? Bo ja aż za bardzo…

 

Dzisiaj podczas czytania psalmu 25 skupiłam swoją uwagę na częste powtarzanie się przedrostka „twoje”.

 

W.4 „Panie daj mi poznać TWE drogi, naucz mnie TWOICH ścieżek.”

W.5 „Prowadź mnie w TWOJEJ prawdzie i poucza mnie, bo TY jesteś Bogiem mego zbawienia; Ciebie co dzień oczekuję.”

W.6. „Pamiętaj o swoim miłosierdziu, Panie i TWOICH łaskach, które trwają od wieków.”

W.7 „I nie wspominaj grzechów mojej młodości i moich występków; pamiętaj o mnie według TWEGO miłosierdzia, ze względu na TWĄ dobroć, Panie.”

W.11 „Panie, przez wzgląd na TWOJE imię przebacz moją niepewność, bo jest wielka.”

 

Poczułam silne poruszenie, Duch Święty przypomniał mi o tym ważnym aspekcie.

Najpierw pomyśl o Bożej woli, a potem o swoich pragnieniach.

 

No dobrze, jednak pomyślisz sobie „przecież później w tym psalmie często powtarza się przedrostek „moje”.”

Zgadza się. I mi nie umknęło to uwadze, jednak tutaj słowo „moje” tyczy się głównie pomocy. Psalmista ubolewa nad swoją duszą i nad swoim żywotem. Nie unosi się pychą i dumą. W całym swym ludzkim trudzie pamięta o tym iż TO co Boże, jest najważniejsze. Boża droga, Boża łaska czy Boskie imię.

 

To dobra pokorna postawa.

W modlitwie gdy zanosimy Bogu SWOJE rozterki, problemy czy myśli nie krzyczymy „JA! JA!” lecz „Panie niech TWOJA wola się stanie.”

 

Dzisiaj gdy świat zmaga się z pandemią mamy jeszcze większą skłonność do myślenia o swoich sprawach.

„Czy MOJA praca się utrzyma? Czy MOJE dzieci poradzą sobie przez zdalne nauczanie? Czy MOJA rodzina zachoruje na wirusa? Czy MOJA… itd.”

 

Świat ma świetny powód by wymuszać u nas myślenie o tym co ziemskie.

Jednak czy Bogu to się podoba?

Myślę, że mamy jednogłośnie tą samą odpowiedź – nie.

Bóg właśnie chce abyśmy w tym czasie szczególnie myślały o tym co w niebie, a nie o tym co na ziemi.

 

Podsumowując.

Pomimo naszej ludzkiej skłonności myślenia o sobie, dyscyplinuj się.

Kiedyś jedna siostra ze zboru powiedziała mi o metodzie JOY, która z angielskiego tłumaczenia dosłownie znaczy radość, jednak w chrześcijańskim znaczeniu rozwinęła to w ten sposób Jesus, Other, You (czyli: Jezus, Inni, Ty)

Odniosła ten skrót  do modlitwy, ale  można to również zastosować w przypadku myślenia. Najpierw Jezus, na końcu ty.

 

Zachęcam Cię do wspólnej końcowej modlitwy.

Miłosierny Panie, Ty znasz moje myśli. Nie muszę przed Tobą ukrywać, że zdarza mi się popadać w wir myślenia o tym, co dotyczy mnie. Dziękuję za Twoje słowo, które w odpowiednim czasie mnie strofuje i naprowadza na właściwy tor. Proszę niech twój Duch uczy mnie sprowadzania moich myśli do posłuszeństwa Tobie. Niech to, co Boże będzie zawsze dla mnie priorytetem. W imieniu Pana Jezusa. Amen.

 

Aldona Kraińska