Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Dzieci to dar od Pana (Ps 127:3). Są wielkim błogosławieństwem i radością, są też odpowiedzialnością. No i… powiedzmy sobie szczerze…mogą też być wyzwaniem. Jak to ujęła jedna siostra w Panu „To skarby i garby, które się nosi do końca życia ” 🙂

Bóg dał ci męża, Bóg dał ci dzieci. Dał ci je z konkretnym zadaniem, by wychować je dla Niego (Ef 6:4). Trzymasz swoje nowonarodzone dzieciątko w ramionach, tulisz, całujesz, wychwalasz Boga za Jego cudowny dar…po czym używasz tych samych dzieci jako wymówki, by nie angażow się w nic w zborze albo, co gorsze, nie pojawiasz się w nim w ogóle, aż dzieci podrosną.

Takie podejście jest nieposłuszeństwem wobec Boga i bądźmy szczerzy…ogromną głupotą ze strony rodziców. Dlaczego? O tym za chwilę.

Ale najpierw, zobacz, co zrobił król Jozjasz, który chciał by lud słuchał Słowa Bożego, by wszedł do świątyni, a w królestwie było dużo noworodków i małych dzieci 🙂

2 Krl 23:2-3″ Następnie król udał się do domu PANA, a wraz z nim wszyscy mężczyźni Judy, wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, kapłani, prorocy oraz cały ludod najmniejszych do największych. I czytał do ich uszu wszystkie słowa księgi przymierza, którą znaleziono w domu PANA.

Potem król stanął przy kolumnie i zawarł przymierze przed PANEM, że będą szli za PANEM i będą przestrzegać jego przykazań, świadectw i nakazów z całego serca i całą duszą i wypełniać słowa przymierza, które zostały napisane w tej księdze. I cały lud przystąpił do przymierza.”

Mamo! Przeczytaj ten krotki fragment jeszcze raz. Przeczytaj uważnie! Razem z Jozjaszem, do świątyni Pana, weszli, prorocy,kapłani, mężczyźni Judy i cały lud-od najmłodszego do największego. To zawiera….oseski, niemowlęta, roczne dzieci, 2-latki, 3-latki itp.

Wszyscy weszli do Świątyni Pana by słuchać Słowa Księgi Prawa.

Mimo braku samochodów, pampersów, wózków, bujaczków, smoczków, elektrycznych niani, monitorów oddechu, regularnych drzemek i pór posiłków, przewijaków itp. Ci tatusiowie i mamusie przyprowadzili swoje dzieci do Świątyni Pana by słuchać Słowa Bożego.

Cały lud-od najmniejszego do największego. Mamo! Nie rób wymówek:

  • teraz nie, bo akurat jest pora spania

  • akurat pora karmienia

  • dziś jest zbyt marudny

  • dziś jestem wykończona

  • za bardzo wieje, zbyt duża plucha, jest -8, jest straszny upał itp

  • cały czas podczas nabożeństwa muszę wychodzić

  • i tak nic nie wynoszę z kazania, to równie dobrze mogę zostać w domu.

Czy myślisz, że mamusie za czasów króla Jozjasza miały łatwiej? Że ich dzieci nie płakały, nie marudziły, nie tupały nogami, nie nudziły się, nie chodziły „siusiu” co kilka chwil?

Jeśli zdarzyło ci się robić takie wymówki, to wiedz, że każda z nich jest kolejną beznadziejną taktyką diabła, który zrobi wszytko by zniszczyć twoją wiarę i uczynić cię bezużyteczną w pracy dla Pana. A wiemy, że wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Boże (Rz 10:17)….zatem już wiesz co stanie się z twoją wiara gdy uwierzysz tym kłamstwom.

Wymówka to kolejna taktyka diabła, by zniszczyć twoją wiarę

„Kogo ma uczyć poznania? Komu ma wyjaśnić naukę? Czyż odstawionym od mleka i odłożonym od piersi? Ponieważ podaje się przykazanie za przykazaniem, przykazanie za przykazaniem, przepis za przepisem, przepis za przepisem, trochę tu, trochę tam.” Izj 28:9-10

Mamo! Nie daj się oszukać szatanowi i przychodź z dziećmi do zboru, mimo, że „nic nie wynosisz z kazania”…

Dlaczego? Ponieważ:

1. To nakaz Boga. Lecz Jezus powiedział: Zostawcie dzieci i nie zabraniajcie im przychodzić do mnie, bo do takich należy królestwo niebieskie. Mt 19:14

2. Wychowywanie dzieci to praca. Praca, którą dał ci Pan. Praca nie jest łatwa (halo! „w pocie czoła” Rdz 3:17)

3. Posiadanie małych dzieci tak wygląda! Nie zawsze wyniesiesz dużo z kazania, ominą cię konferencje, sylwestry, Agape, śluby itp. ominą cie ważne wydarzenia ze zboru i z życia

4. Uczysz dzieci posłuszeństwa Bogu (Rdz 18:19)

5. Bo jeśli teraz pokażesz, że zbór to nie jest część ich życia, to później będzie tylko trudniej je do tego przekonać (Prz 22:6) (to nie takie trudne ubrać niemowlę i przynieść do kościoła-spróbuj to zrobić z 15 latkiem!)

6. Uczysz, że bycie w domu Bożym jest częścią twojego i ich życia oraz częścią rutyny twojego dziecka-tak samo jak pójście do sklepu, pracy, czy szkoły (Prz 22:6)

7. Pomagasz sobie, bo nie ograbiasz się z okazji bycia wśród wierzących (Hbr 10:25)

8. Jesteś błogosławieństwem i jesteś błogosławiona-dobrym słowem, przytulasem, uśmiechem, wspólną modlitwą, śpiewem, ciastem i kawą, podczas gdy ktoś zajmie się na chwilę twoim dzieckiem. (1 Kor 14:26)

Ah…no i bonus… idąc do zboru, masz okazję się ubrać w coś innego niż dresy:-)

9. Wypełniasz zadanie, które powierzył ci Bóg- wychowywanie dzieci w bojaźni Bożej i uczenie ich Słowa Bożego od początku (PwP 6:7)

10. Tworzysz zbór- kościół to nie tylko starsi, dojrzali, młodzież i dzieci szkolne…Jozjasz przyprowadził do Świątyni Pana wszystkich

I żeby nie było, że nie wiem o czym piszę, że cię nie rozumiem, że nie wiem jakie to trudne. To prawda, nie jestem tobą i nie żyję twoim życiem. Ale wierzę Bogu, który stworzył nas i dał wskazówki do wychowania dzieci, które są ponadczasowe, bo to my jesteśmy Jego dziełem i On wie dokładnie co i jak ma działać.

Sama mam 4 dzieci. I „ciągam ” je do zboru. Od urodzenia. I wiem, że bywa ciężko. I wiem, że to nie jest zawsze łatwe. Wiem! Naprawdę wiem! Ale służę, a one są obok i jeśli są na tyle duże to pomagają razem ze mną. Bo tak mi kazał mój Bóg.

Magda West